TSU Nowy portal społecznościowy – z bardzo ciekawym podejściem Biznesowym.

TSU to nowy portal społecznościowy. Został stworzony jako darmowa platformą mediów społecznościowych takich jak Facebook, Twitter czy równie znany i popularny w Polsce Instagram. TSU pozwala swoim użytkownikom umieszczać posty, zdjęcia, obrazki, filmy video zupełnie jak wyżej wymieniona konkurencja.

Co w takim razie wyróżnia TSU jako portal społecznościowy od konkurencji?

Otóż niewidoczna na pierwszy rzut oka różnica po nieco głębszej analizie staje się kluczowa. Przewagę jaką ma TSU to podejście do użytkowników jako do partnerów biznesowych. Każdy użytkownik nowego portalu społecznościowego, jakim jest TSU w prosty sposób może spieniężyć swoją działalność medialną.

Brzmi jak bajka prawda? Wyobraź sobie, że cokolwiek zrobisz na TSU możesz za tą działalność otrzymać wynagrodzenie. TSU wynajmuje powierzchnię reklamową zupełnie jak Facebook, ale zamiast zatrzymywać utarg dla siebie, postanowiło podzielić go ze swoimi użytkownikami w stosunku 90/10, czyli 90% dochodów z reklam trafia do użytkowników a 10% zostaje w firmie.

Zarejestruj się Tutaj

 

Czy to nie jest coś o czym wielu z nas tylko marzyło?

Podstawowym założeniem TSU jest przywrócenie właścicielom treści ich praw. Można to porównać do muzyka, który pisze i wykonuje muzykę i chce uzyskiwać tantiemy za swoją pracę, czy też fotograf za swoje zdjęcia. Dlaczego więc nie potraktować w ten sam sposób autora treści w mediach społecznościowych?

Jak to jest możliwe, żeby TSU rozdawało pieniądze?

To proste. TSU postanowiło podzielić się swoimi dochodami z reklam i chce zatrzymać jedynie 10% zgromadzonej sumy. Przeanalizujmy sytuację, w której Facebook wprowadziłby taki system system. Facebook obecnie generuje przychód około 4 miliardów dolarów rocznie z reklam. Używając modelu TSU 90/10 – 400 milionów dolarów zostałoby w firmie, a 3.6 miliarda dolarów trafiłoby do użytkowników.

Ile kosztuje zapisanie się do TSU?

Wejście do TSU jest zupełnie bezpłatne, ale musisz być zaproszony przez jednego z członków portalu. Wiąże się to z systemem wypłat, o którym za chwilę.

Jak wygląda podział zysków w TSU?

Każda reklama generuje zysk. Podział tego zysku jest następujący:

  • 50% zysku z reklamy wyświetlanej w portalu społecznościowym TSU idzie do twórcy popularnego postu.
  • 1/3 zysku z tej samej reklamy idzie do osoby, która zaprosiła twórcę popularnego postu.
  • 1/3 z 1/3 idzie do osoby która zaprosiła znajomego, który zaprosił twórcę popularnego postu

Posłużmy się przykładem:

  • Użytkownik A zaprasza użytkownika B

  • Użytkownik B zaprasza użytkownika C

  • Użytkownik C zaprasza użytkownika D

  • Użytkownik D zaprasza popularnego i znanego gwiazdora muzyki Usher-a

Muzyk posiada 50 milionów fanów, a jego post z nową okładką płyty zyskuje 10 milionów fanów,  lajkujących i komentujących post. Reklamodawca wynegocjował z TSU koszt reklamy na poziomie 1$ za każde 1000 odsłon. Co to znaczy dla naszej struktury użytkowników?

Usher lubi nowy portal społecznościowy TSU

Reklamodawca zapłaci 10 000$. TSU jako publikator reklamy dostaje 10% od wydawcy reklamy. W tym przypadku za 10 milionów wyświetleń reklamy przy poście Usher-a TSU dostanie 1 000$, a resztą podzieli się z użytkownikami.

  • Pozostaje 9 000$ do podziału. Usher jako twórca postu otrzymuje 50% czyli 4 500$.
  • Użytkownik D który miał to szczęście zaprosić muzyka do TSU dostanie 1/3 z pozostałych 4 500$ czyli 1 500$.
  • Użytkownik C który zaprosił użytkownika D otrzyma 1/3 z zarobku użytkownika D czyli 1/3X1500 = 500$
  • Użytkownik B dostanie 1/3 z zarobków użytkownika C czyli 166.67$
  • Użytkownik A otrzyma 1/3 z zarobków użytkownika B czyli 55.55$

Ten trend podziału zysków zostanie utrzymany do czasu gdy ostatnia osoba zgarnie ostatniego centa z podziału. Nic tylko zaprosić celebrytę – prawda?

Nie znam nikogo popularnego, jak ja mam zarobić z TSU?

Zdecydowanie nie musisz znać nikogo popularnego, żadnego celebryty, by zarabiać Z TSU. Weźmy pod uwagę Facebook, który w tym przypadku dostarczy nam kilku bardzo ważnych statystyk. Powołując się na raport przeciętny użytkownik facebooka posiada 338 znajomych.

Biorąc pod uwagę ich średnią aktywność nie na facebooku tylko na nowym portalu TSU możemy założyć, że przeciętnie będą generować oni dochód od 3.38$ nawet do 10$ dziennie.

Może nie jest to suma pozwalająca przestać pracować, ale chyba nikt nie pogardzi dodatkowym zastrzykiem od 100 do 300$ miesięcznie.

Nie masz tylu znajomych wejdź na naszą grupę i poznaj nas: GRUPA TSU NA FB

Jak mogę zaprosić ludzi do TSU?

Najpierw sam musisz stać się członkiem TSU – zapisz się tutaj. Jak już przejdziesz prosty system zakładania konta dostaniesz automatycznie swój link do promowania. Wygląda on tak: www.Tsu.co/NazwaUżytkownika. Wystarczy że wyślesz swój link, a osoba która zarejestruje się z niego stanie się w ten sposób Twoim poleconym i razem zaczniecie zarabiać pieniądze.

Co muszę robić by zarabiać pieniądze?

W zasadzie odpowiedź jest prosta. Rób dokładnie to co robisz na Facebooku, Instagramie, czy Twitterze. Opublikuj post, umieść zdjęcie, daj się zauważyć i polubić. Pamiętaj, zachowuj się naturalnie, nie spamuj znajomych, a pieniądze przyjdą same!

Mokrysz Teresa: sukces nie jest dany raz na zawsze.

Powyższy tytuł jest zarazem mottem właścicielki Mokate – Teresy Mokrysz. Jak sama mówi: „Trzeba o tym pamiętać i przez całe życie należy się uczyć, by pomyślność nas nie opuściła.”

Zapraszamy do wywiadu z kobietą sukcesu – Panią Teresą Mokrysz, właścicielką firmy Mokate. Continue reading „Mokrysz Teresa: sukces nie jest dany raz na zawsze.”

Eric Worre – 90 dniowy plan działania który może odmienić twój Biznes MLM na zawsze.

Eric Worre jest liderem w marketingu sieciowym,w zawodzie od ponad 25 lat.

Mimo, że jest obecnie na emeryturze z bycia dystrybutorem i koncentruje się wyłącznie na marketingu sieciowego Pro ® , jego kariera dał mu szerokie doświadczenie.

Był top producent pole, budowanie organizacji sprzedaży na łączną kwotę ponad 500 tysięcy dystrybutorów w ponad 60 krajach.

To, czy odniesiesz sukces zależy tak naprawdę tylko i wyłącznie od Ciebie (obojętnie w jakim biznesie), ale jeśli dokładnie wykonasz 90 dniowy plan, to będziesz mieć o wiele większe szanse na sukces w MLM.

Oczywiście sukces będziesz mieć tylko wtedy, gdy potraktujesz swój Biznes MLM jak prawdziwy biznes i zaczniesz działać na poważnie.

Zapraszam do lektury:

90 dniowy plan działania w Marketingu Sieciowym cz.1:

http://youtu.be/1t0r54rX4HI

90 dniowy plan działania w Marketingu Sieciowym cz.2:

http://youtu.be/1FhCbb6wkg8

90 dniowy plan działania w Marketingu Sieciowym cz.3:

http://youtu.be/1vIoG1X5Tdc

90 dniowy plan działania w Marketingu Sieciowym cz.4:

http://youtu.be/HxRzM0SkQcg

90 dniowy plan działania w Marketingu Sieciowym cz.5:

http://youtu.be/U00QxHIK7fQ

I Ty możesz zostać Zuckerbergiem…

Na początku kwietnia 2012 roku właściciel Facebooka wydał miliard dolarów na kupno Instagramu, aplikacji na smartfony, która pozwala na edycję zdjęć. Zaledwie kilka dni później jeden z polskich e-biznesów –Pizzaportal.pl (serwis umożliwiający zamawianie pizzy przez internet) – został sprzedany za 120 milionów złotych niemieckiemu inwestorowi.

Serwis istnieje od niespełna dwóch lat – to pokazuje skalę, do jakiej mogą rozwinąć się internetowe firmy i jaki dochód mogą przynieść w bardzo krótkim czasie. Jak zarabia się pieniądze w e-biznesie, jak zacząć zarabiać i czy to jest bardziej opłacalne, niż biznes tradycyjny, którego nie prowadzimy za pośrednictwem sieci?  Na te i kilka innych pytań, związanych z e-biznesem poznasz odpowiedź już za chwilę.

 

E-biznes, czyli co?

Czym w ogóle jest e-biznes i czy to to samo, co praca przez internet? Wiele osób, które chciałoby zarabiać w sieci, myli te dwa pojęcia – praca przez internet oraz praca w internecie (czyli e-biznes). Pierwsze z nich, czyli praca przez internet to nic innego, jak świadczenie swoich usług za pośrednictwem sieci – czyli na przykład praca jako programista, copywriter czy lektor języka obcego, który udziela konsultacji czy lekcji za pośrednictwem skype lub innego komunikatora. Tu internet jest tylko dodatkiem, który pozwala nam zarabiać bez wychodzenia z domu, ale te same usługi moglibyśmy świadczyć też bez pośrednictwa sieci, choćby ogłaszając się w gazetach.

Druga możliwość zarabiania, czyli e-biznes, to – mówiąc w uproszczeniu – tak naprawdę zarabianie na jakimś produkcie, który oferujemy w internecie. E-biznesem może być więc otwarcie sklepu internetowego, zarabianie na blogu, który emituje reklamy, zarabianie na programach partnerskich itp. E-biznesy to także portale informacyjne (np. Onet), portale oferujące zakupy grupowe (jak Groupon), katalogi stron, serwisy ogłoszeniowe, serwisy, służące zamawianiu jakiejś usługi (jak wspomniany Pizzaportal.pl) itp. Stosunkowo nową możliwością zarabiania w internecie jest zarabianie na filmikach video – dzięki programu partnerskiemu Youtube można zarobić na kręceniu poradników video np. dotyczących makijażu, kuchni, czy nawet zabawnych felietonach (jak to robi popularny Niekryty Krytyk).

 

To musisz wiedzieć, zanim zaczniesz przygodę z e-biznesem

Skoro zatem w sieci można zarabiać nawet pisząc blog o swoich zainteresowaniach lub nagrywając zabawne filmiki, to po co w ogóle zakładać zwykły biznes i szukać normalnej pracy? Zanim rzucisz dotychczasową pracę, musisz wiedzieć, że owszem, można zarabiać w internecie, ale nie zawsze są to kwoty podobne do tych, jakie za swój serwis dostali właściciele Pizzaportal. Co więcej – rzadko który e-biznes przynosi właścicielowi aż takie zyski.

Nie znaczy to jednak, że dzięki internetowi nie można dorobić do pensji. Zwykle tak właśnie zaczyna się przygoda większości przedsiębiorców, którzy mają do czynienia z e-biznesem. Żeby zacząć zarabiać w sieci nie trzeba mieć nawet założonej własnej działalności gospodarczej – to pierwsza zaleta i przewaga e-biznesu nad tradycyjną firmą. Wystarczy, że założysz własną stronę, na której umieścisz reklamy lub zapiszesz się do programu partnerskiego i będziesz promował produkty jakiejś marki, a od zarobionych pieniędzy odprowadzisz podatek. Miesięcznie można w ten sposób zarobić od kilkudziesięciu do kilkuset złotych, pracując zaledwie godzinę czy dwie dziennie.

 

Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem…

Druga zaleta e-biznesu jest taka, że pracując w internecie, pracujesz przeważnie z domu. Poświęcasz na pracę tyle czasu, ile masz – jeśli zdecydujesz się, żeby e-biznes był twoim jedynym, głównym źródłem dochodu, możesz pracować od rana, ale możesz też wysypiać się dowoli i pracować wieczorami. Gdy nie masz ochoty na pracę, możesz zrobić sobie dzień wolnego, nie informując o tym nikogo.

Nie masz nad sobą szefa, który przez ramię spogląda ci, czy nie spędzasz w ciągu dnia zbyt dużo czasu na Facebooku lub oglądaniu śmiesznych filmików. A gdy potrzebujesz w ciągu dnia wyjść coś załatwić, albo masz ochotę na wypad na basen w południe – nic nie stoi na przeszkodzie. Jesteś panem swojego czasu i to ty decydujesz, jak spędzisz dzień. Co więcej – decydujesz też kiedy i jak spędzasz wakacje. Jeśli pracujesz w internecie, możesz nawet wyjechać na dwa miesiące za granicę i pracować na słonecznym Cyprze, leżąc na leżaku i popijając słodkie drinki! Takich perspektyw nie masz pracując na etacie czy zakładając tradycyjny biznes.

 

Inwestycja na każdą kieszeń

Kolejną zaletą e-biznesu jest to, że żeby zacząć zarabiać, nie musisz zainwestować zbyt dużo. W porównaniu z tradycyjnym biznesem, te początkowe koszty, związane z otwarciem działalności mogą być nawet o kilkaset procent niższe. W minimalnym założeniu – jeśli chcesz zarabiać np. na wyświetlaniu reklam na swoim blogu, zapłacić musisz tylko za serwer (kilkanaście do kilkudziesięciu złotych miesięcznie), domenę (w pierwszym roku użytkowania to koszt kilkunastu złotych przez rok) i poświęcić trochę czasu, by napisać posty i wypromować blog.

Tymczasem żeby zacząć zarabiać na jakimkolwiek tradycyjnym biznesie – niech to będzie nawet prosty usługowy biznes (np. usługi sprzątania biur), musisz wydawać przynajmniej kilkaset złotych, jak nie kilka tysięcy, na narzędzia (w tym wypadku np. urządzenia sprzątające i środki czystości), które pozwolą ci rozpocząć zarabianie.

Mniejsze koszty otwarcia e-biznesu niż biznesu tradycyjnego wiążą się nierozerwalnie także z perspektywą szybszego zwrotu inwestycji. Jeśli otwieramy na przykład salon fryzjerski czy pizzerię, minie mnóstwo czasu, zanim odzyskamy pieniądze, które włożyliśmy w firmę i zaczniemy liczyć zyski z biznesu. Tymczasem w e-biznesie zyski pojawiają się znacznie szybciej – nawet jeśli nie są to bajońskie sumy, to skoro raz już udało nam się zarobić, to możemy spróbować zwielokrotnić zarobki poprzez zainwestowanie w kolejne strony czy serwisy.

 

Dywersyfikacja przypływów, morze możliwości

To także zaleta e-biznesu, której nie ma tradycyjna firma. W internecie można zarobić w bardzo wielu miejscach, na wiele sposobów, a powiększenie przychodów o kolejne źródło jest za każdym razem tak samo łatwe. Jeśli na przykład prowadzimy blog z poradami, dotyczącymi oszczędzania, możemy zarabiać na reklamach banerowych na blogu, napisać e-booka o oszczędzaniu, którego będziemy sprzedawać, polecać książki z programu partnerskiego księgarni, dzięki którym zarobimy na prowizji od ich zakupu, a także nakręcać filmiki, na których zarobimy dzięki programowi partnerskiemu Youtube. Możliwości jest bardzo wiele i ciągle otwierają się nowe – tego nie może zapewnić ci praca na etacie ani tradycyjna firma, która zyski czerpie np. tylko ze sprzedaży produktów w sklepie.

E-biznes, nawet jeśli nie jest prowadzony na cały etat, a tylko jest okazją do dorobienia do pensji, to świetny sposób, by zdywersyfikować swoje dochody. Jeśli mamy dochody tylko z jednego źródła, na przykład z pracy na etacie, w przypadku zwolnienia zostajemy z niczym. Dodatkowe dochody z internetu pozwalają mieć pewność, że nigdy nie zostaniemy z pustym kontem i brakiem zarobków – bo mała jest szansa, że wszystkie sposoby zarabiania w internecie jednocześnie przestaną działać.

 

Zarobek bez kwalifikacji

Ostatnią, choć nie mniej ważną zaletą zarabiania w internecie jest to, że nie musisz mieć specjalnych kwalifikacji, by to robić. Owszem, potrzebna będzie elementarna wiedza o zarabianiu w sieci, być może także o zakładaniu stron internetowych czy blogów, ale z pewnością nie musisz kończyć żadnych tematycznych studiów czy szkoleń. Nikt nie będzie sprawdzał twoich kwalifikacji, weryfikował prawdziwości tego, o czym piszesz na swojej stronie czy blogu. Nie znaczy to jednak, że nie warto się uczyć i czytać o zarabianiu w internecie – im więcej wiesz na ten temat, tym więcej pomysłów na nowe możliwości zarobku przychodzi ci do głowy.

 

Czy e-biznes jest dla każdego?

Gdy już wiemy, czym właściwie jest e-biznes i dlaczego jest lepszy od tradycyjnego biznesu, warto odpowiedzieć na pytanie – dla kogo jest zarabianie w internecie? Czy każdy może zacząć zarabiać w sieci? Właściwie – tak, każdy może zacząć zarabiać, ale nie jest to takie proste, jakby się mogło wydawać. Wielu osobom wydaje się, że do zarabiania w sieci wystarczy postawienie prostej strony www, zamieszczenie na niej kilku artykułów i boksów reklamowych, by dochód zaczął spływać na nasze konto.

To oczywiście nieprawda – żeby zacząć swoją przygodę z e-biznesem, trzeba uzbroić się w cierpliwość i przygotować na to, że pierwsze pieniądze pojawią się na koncie dopiero po kilku miesiącach. Żeby je zarobić, najpierw trzeba się napracować – czy to stawiając stronę czy sklep internetowy, czy promując produkty w programach partnerskich, czy budując oglądalność serwisu, który ma zarabiać na reklamie. To może potrwać kilka miesięcy, więc cierpliwość będzie konieczna.

Co jeszcze jest niezbędne w pracy w internecie? Przede wszystkim systematyczność – żeby zarobić pierwsze pieniądze, nie trzeba pracować osiem godzin dziennie, wystarczy godzina, ale ważne, by być konsekwentnym. Jeśli prowadzisz blog – rób to regularnie, jeśli chcesz zarobić na reklamach na twojej stronie – promuj ją chociaż przez kilkadziesiąt minut dziennie. Z czasem może okazać się, że to, nad czym pracowałeś, zaczyna przynosić coraz większe zyski, a gdy twój e-biznes będzie już zautomatyzowany (np. twoim źródłem dochodu będzie katalog stron www, który nie wymaga od ciebie moderacji) – poświęcanie mu czasu przestanie być konieczne, bo zyski i tak będą się pojawiać.

Co więcej – przy e-biznesie zyski z miesiąca na miesiąc systematycznie rosną – bo im strona dłużej istnieje w sieci, tym lepiej pozycjonuje się w wyszukiwarce, więcej osób na nią wchodzi, więc i zarobek jest większy.

To tylko niektóre, najważniejsze cechy, jakie posiadać powinien internetowy przedsiębiorca. Nie znaczy to jednak, że ktoś niecierpliwy, nieregularny i niesystematyczny, który nie ma wielkiej wiedzy o internecie i zarabianiu w nim nie może odnieść sukcesu w e-biznesie. Na tym polega właśnie największa zaleta e-biznesu – tu wielki sukces odnieść może każdy – zarówno student, który wymyślił Facebooka, jak i wielkie, medialne korporacje, które zarabiają miliony na internetowych wersjach swoich papierowych gazet.

Google funduje nam 60 sekund rozmów za darmo.

Bezpłatna pierwsza minuta w 25 krajach:

Do końca 2014 roku pierwsza minuta większości połączeń do 25 krajów jest bezpłatna. Opłaty są naliczane za każdą kolejną minutę. Jeśli pierwsza minuta połączenia jest bezpłatna, na ekranie połączeń wyświetli się komunikat „Bezpłatna pierwsza minuta”. Jeśli nie pojawi się taka informacja, za pierwszą minutę połączenia zostanie naliczona opłata.

Aby skorzystać z bezpłatnej pierwszej minuty połączenia, musisz:

  • Dodać środki na rozmowy do swojego konta Google.
  • Wykonywać jedno połączenie naraz. Przy kilku jednoczesnych połączeniach tylko w jednym z nich pierwsza minuta jest bezpłatna.
  • Dzwonić do jednego z 25 krajów objętych promocją, z zastrzeżeniem ograniczeń używania i nadużyć.*

* Jeśli w ciągu jednego dnia wykonasz sporo połączeń, niektóre z nich mogą nie zostać objęte promocją „Bezpłatna pierwsza minuta”.

  • Australia
  • Belgia
  • Brazylia
  • Kanada: bezpłatna jest większość połączeń. W przypadku niektórych miejsc po pierwszej minucie obowiązuje stawka 1 cent za minutę. Stawka 1 centa może być różnie przeliczana na walutę lokalną. Koszty możesz sprawdzić na stronie stanu swojego konta Google.
  • Chiny
  • Dominikana
  • Francja
  • Niemcy
  • Indie
  • Indonezja
  • Irlandia
  • Włochy
  • Japonia
  • Meksyk
  • Holandia
  • Norwegia
  • Peru
  • Polska
  • Rosja
  • Korea Południowa
  • Hiszpania
  • Szwecja
  • Szwajcaria
  • Wielka Brytania
  • Stany Zjednoczone: bezpłatna jest większość połączeń. W przypadku niektórych miejsc po pierwszej minucie obowiązuje stawka 1 cent za minutę. Stawka 1 centa może być różnie przeliczana na walutę lokalną. Koszty możesz sprawdzić na stronie stanu swojego konta Google.

Pamiętaj, że jeśli dzwonisz, używając połączenia transmisji danych, korzystasz z komórkowego abonamentu na przesyłanie danych. Aby uzyskać szczegółowe informacje na temat zasięgu i kosztów, skontaktuj się z operatorem. Gdy będziesz dzwonić bezpośrednio z telefonu, wykorzystywane będą tylko minuty z abonamentu komórkowego.

Zanim zadzwonisz po raz pierwszy

Aby włączyć funkcję połączeń telefonicznych w aplikacji Hangouts na urządzeniach z Androidem, wykonaj następujące kroki:

Musisz też utworzyć konto Google, jeśli jeszcze go nie masz.

Wykonywanie połączenia telefonicznego

  1. Otwórz telefon Hangouts. Otworzy się aplikacja Hangouts i włączy się funkcja dzwonienia.
  2. Na górze ekranu aplikacji Hangouts kliknij ikonę klawiatury .
  3. Wpisz imię i nazwisko lub numer telefonu osoby, do której chcesz zadzwonić. Jeśli chcesz wpisać numer przy użyciu klawiatury, kliknij ikonę klawiatury  na dole ekranu. Następnie wpisz numer, pod który chcesz zadzwonić, i kliknij ikonę telefonu .

Możesz również rozpocząć rozmowę telefoniczną podczas Hangouta. Aby zadzwonić do osoby, z którą jesteś na Hangoucie, kliknij ikonę telefonu .

Nie można używać aplikacji Hangouts jako domyślnego telefonu do wykonywania połączeń wychodzących. Jeśli chcesz zawsze dzwonić przez Wi-Fi lub połączenie transmisji danych, możesz to ustawić w aplikacji Google Voice na Androida.

Jeśli połączenie nie działa lub zostaje przerwane:

  • Sprawdź, czy dzwonienie jest dostępne w Twoim kraju.
  • Aby dzwonić, potrzebujesz co najmniej połączenia transmisji danych 3G lub szybkiej sieci Wi-Fi.
  • Musisz mieć system operacyjny Android w wersji 2.3 lub nowszej.

Nazwa rozmówcy

Kiedy dzwonisz za pomocą Hangouts i masz konto Google Voice, Twojemu rozmówcy wyświetli się Twój numer Google Voice, a nie numer telefonu, z którego dzwonisz. Jeśli nie masz numeru Google Voice, Twoja nazwa rozmówcy będzie wskazywać nieznany numer.

Koszty

Połączenia z aplikacji Hangouts nie wykorzystują limitu rozmów operatora, tylko abonament na przesyłanie danych (jeśli nie korzystasz z sieci Wi-Fi). Aby dowiedzieć się więcej na temat opłat i użycia pakietu danych, skontaktuj się z operatorem sieci komórkowej.

Jeśli dzwonisz poza USA i Kanadę, koszt połączenia pojawi się na ekranie, gdy wprowadzisz pełny numer telefonu. Jeśli nie masz wystarczających środków na rozmowy, aby wykonać połączenie, zobaczysz komunikat z ostrzeżeniem.

Aby dodać środki na rozmowy, wejdź na stronę płatności w przeglądarce internetowej na urządzeniu z Androidem lub komputerze.